Hiszpańska Andaluzja

Lecąc do Ameryki Południowej zatrzymaliśmy się na parę dni w hiszpańskiej Andaluzji. Nie bylibyśmy sobą gdyby zamiast zwiedzania i jeżdżenia samochodem wybralibyśmy odpoczynek i pasywne zbieranie energii.
Nawet w tak turystycznym miejscu jak Costa del Sol można zachwycać się spokojem, pod warunkiem że pojedzie się tam w lutym  Puste plaże i w większości pozamykane knajpki zupełnie nie przypominają zgiełku, który jest tu w sezonie.
Pierwszym obranym celem był Gibraltar. Po przekroczeniu granicy Hiszpańskiej i Wielkiej Brytanii od razu wjechaliśmy na szczyt. Niestety nie można się tam poruszać własnym samochodem i trzeba wynająć busika z kierowcą, który nas obwiezie i pokaże okolicę. Widoki są jednak warte tej nietaniej wycieczki!
W ciągu kolejnych dni zwiedziliśmy jeszcze bogatą Sewille, Granade, Ronda i małe okoliczne wioseczki. Zachwycając się bogactwem pałaców nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy z tego, że za około 2 tygodnie będziemy zwiedzać miejsca dzięki którym w większości to wszystko mogło powstać kosztem milionów żyć ludzkich.
Po 5 dniach polecieliśmy do Madrytu gdzie mieliśmy tylko czas na zjedzenie kolacji i krótki nocleg. Następnego ranka czekał nas lot do Santiago de Chile !

 

Submit a comment


*