Peruwiańskie przygody

Po przekroczeniu granicy Boliwijsko Peruwiańskiej od razu widzimy otoczone górami jezioro Titicaca – najwyżej położone, żeglowne jezioro na świecie. Wybraliśmy się na całodzienny rejs po Islas Flotantes – wyspach zbudowanych w całości ze słomy, zamieszkałych przez potomków plemienia Uros oraz wędrówkę po wyspie Taquile.

Karnawał:

W Boliwii oraz w Peru trafiliśmy na okres karnawału. Wydarzenie to w tej części świata przekłada się przede wszystkim na taniec polegający na kręceniu się w kółko, laniu wodą i pianka wszystkich w okolicy, odbywający sie w akompamencie lokalnych, założonych na potrzebę chwili zespołów muzycznych. Ogólna euforia , zabawa i beztroska przez około 2 tygodnie… Utrudnione jest wszystko: zakupy, komunikacja, spacery. Gdzie się człowiek nie ruszy tam tłum rozbawionych ludzi niemyślących przez chwile o tym, ze żyją w jednym z najbiedniejszych krajów świata.

33

Zdobywamy Machu Picchu!!

Nocny trekking do Aquas Calientes zaliczony.
Nasza wyprawa na Machu Picchu okazała się bardzo trudna, męcząca i pełna niebezpieczeństw. Zaczęło się od 7 godzinnej jazdy przeraźliwie krętą drogą busem, który miał nad dowieźć do elektrowni wodnej w miejscu w którym kończy się droga. Niestety kilka kilometrów przed punktem końcowym pojawił się problem – wezbrana rzeka zerwała o poranku most będącym jedynym połączeniem z drugim brzegiem. Kilkuset turystów udających się na Machu Picchu czekało przez kilka godzin na możliwość przeprawy w metalowej klatce przeznaczonej do przewożenia jedzenia przeciąganej na linach i zawieszonej na linach nad rozszalała rzeką. W tym czasie budowniczy usiłowali skonstruować prowizoryczny mostek po którym ostatecznie udało nam się po zmroku przedostać na druga stronę. I dopiero wtedy zaczęły się prawdziwe problemy.
Sami, w ulewnym tropikalnym deszczu bez przewodnika, mapy czy instrukcji musieliśmy przejść 12 km przez regularną dżungle. Wybraliśmy opcje która wydawała się najbezpieczniejsza – i która jak się potem okazało była jedyna możliwa opcją. Maszerowaliśmy po torach kolejowych, niestety budowniczy torów nie przewidzieli drogi dla pieszych. W nocy, jedynie przy świetle małej latarki przeskakiwaliśmy z przęsła na przęsło, świadomi że prześlizgniecie się na mokrej belce oznacza wpadnięcie do porywistej i huczącej rzeki lub złamaniem nogi.
Takich mostków było około 10. Kompletnie przemoczeni wędrowaliśmy przez ponad 3 godziny. Gdy padając że zmęczenia przybyliśmy do zimnego hostelu wiedzieliśmy że po kilku godzinach snu trzeba będzie znów założyć mokre ubrania wyjść na Machu Picchu.
Ostatecznie przeszliśmy 2 x 12 km w naprawdę trudnych warunkach. Droga powrotna nie okazała się lepsza.

 

Nawet piszą o naszej katastrofie naturalnej http://bit.ly/1DBkfqU

4

Opuszczając Puno i jezioro Titicaca pojechaliśmy do Arequipy – jednego z najpiękniejszych miast Peru. Część historyczna tego miasta bardzo nam się spodobała, jednak prawdziwy zachwyt wzbudziły największy na świecie kanion – kanion Colca oraz dolina kondorów w której widzieliśmy szybujące nad głowami ponad 3 metrowe ptaszyska.

Submit a comment


*