Szwecja na rowerze

Przechadzając się leniwie po Sopocie na początku maja zauważyliśmy namiot Stena Line.  Po chwili namysłu już mieliśmy w ręku promocyjny bilet do Karlskrony na jeden dzień z rowerami zaplanowany na połowę czerwca J

Gdy zbliżał się termin wyjazdu nasze obawy o przyjemną pogodę rosły z każdym dniem. Zapowiadane deszcze i 15st C nie wróżyły miłego wypoczynku. Doświadczenie podpowiedziało nam, aby nie ufać prognozom i pojechaliśmy do Gdańska, potem na prom w Gdyni i po całej nocy w przytulnej kajucie dopłynęliśmy y do Szwecji.

Terminal promowy w Karlskronie znajduje się około 11 km od centrum miasta. Dostać się tam można autobusem lub na rowerze po jasno oznakowanej ścieżce rowerowej.  Po drodze warto zwiedzić park z klasycznymi szwedzkimi domkami przywiezionych tam z różnych rejonów kraju.  Można wspiąć się również na punk widokowy zlokalizowany na wzniesieniu, skąd roztacza się widok na miasto, morze i zieloną okolicę.

Miasto nie jest duże. Warto odwiedzić Muzeum Marynarki (zwiedziliśmy tylko z zewnątrz bez biletów), rynek główny i zaciszne dzielnice mieszkalne zlokalizowane nad samą woda gdzie można rozgościć na jednym z pomostów i zjeść zapasy. A propo jedzenia, polecamy przywieść jak najwięcej ze sobą, ponieważ ceny są wysokie.

3

Po krótkim pokręceniu się po centrum postanowiliśmy skorzystać z bezpłatnego promu i popłynęliśmy na pobliską wyspę Aspo. Sielski klimat, cisza, spokój, klasyczne szwedzkie zabudowania, twierdza, wygodne ścieżki rowerowe to jest to, czego każdy rowerzysta jadący do Szwecji potrzebuje J

Po okrążeniu wyspy, została nam jeszcze jedna za planowa atrakcja do zobaczenia. Rezerwat dębów znajdujący się na drodze do portu.  Warto tam zahaczyć i zobaczyć stare, duże dęby rosnące nad skalistym brzegiem Bałtyku.  My coś pokręciliśmy z wejściem i spotkaliśmy na drodze stado pasących się owiec. Na szczęście oprócz bacznej obserwacji ich ślepiami nic na nie zrobiły J

 

Został nam już tylko powrót na prom, leżakowanie na górnym decku w blasku zachodzącego słońca i całonocny powrót do Gdyni.

WP_20150621_18_19_05_Pro

Niedziela 7 rano Gdynia. Według prognozy pada, mgła i zimno. Ryzyk – fizyk jedziemy do Jastarni. Po pobycie w Szwecji wiadomo trzeba się najeść. Śniadaniowy szwedzki bufet ze świeżymi naleśnikami, jajecznicą, serkami itp. itp. za 25zł tego nam było trzeba! Ciemne chmury do, około ale u nas słońce. Po godzinnym opalaniu decydujemy się na dalsze kontynuowanie rowerowania. Cel Hel.   Z Jastarni na Hel jest około 14 km. Cały czas jest ścieżka rowerowa, częściowo leśna, częściowo betonowa.  Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w Juracie, która nas bardzo pozytywnie zaskoczyła. Brak wszech obecnych straganów i bazarowego charakteru, bardzo ładne, duże molo i eleganckie apartamenty.  W końcu dojechaliśmy do fokarium gdzie obok zjedliśmy obiad i zaczęliśmy drogę powrotną do domu.

 

Rowerowy weekend po obu stronach Bałtyku uważamy za bardzo udany!

 

Submit a comment


*